Pierwszy start w roku - zimowy

WARSZAWSKI TRIATHLON ZIMOWY. Warszawa 19.01.2013.


(źródło: facebook.com/Warszawski.Triathlon.Zimowy)
 To już chyba stanie się tradycją, że w styczniu zaliczam pierwszy start. Choć miałem nie decydować się w tym roku, ze względu na nudną trasę (wyścig po parkingu), ale skoro szosowcy mogą jeździć dookoła hali na Broniszach to chyba tu nie powinno być gorzej :) Sam poranek nie napawał optymizmem na fajną zabawę, śnieżyło mocno od poprzedniego wieczoru, ciężko było dojechać samochodem na miejsce, a co dopiero biegać i jeździć po takim śniegu.

Zapobiegawczo przyjechałem dość wcześnie, bo w zeszłym roku była dość pokaźna kolejka w biurze, nie tym razem, ...chyba będzie mniej osób, pewnie sporo odpuściło sobie dojazd w takich warunkach.
Najpierw zacząłem oglądać zmagania drużynowe, chyba w przyszłym roku trzeba będzie skleić dobry team, bo znowu niebiescy wygrali. Po drużynówce czas na rozgrzewkę, przebiegłem całą pętlę, żeby sprawdzić jak dużo będzie wywrotek na nawrotach. 


 Start biegowy, dla mnie jak sam ta konkurencja jest nieciekawa, wszyscy lecą na zabój, kurcze w połowie pętli kibic krzyczy 26 miejsce, to znacznie poniżej przyjętej strategii, przyśpieszam i zaczyna mijać kolejnych zawodników, dobiegam do drugiej grupy, to chyba z nimi będę walczył do końca. Na lodowisko wpadam gdzieś około 16 miejsca. Na lodowisku plan: nie gnać, złapać oddech, ...tak jadę. W tym sezonie to mój 3 raz na łyżwach, ale i tak czas wykręcam bardzo dobry i na rower wychodzę w "dziesiątce". Rower przygotowany do treningów, czyli średnio przygotowany, pierwsza pętla idzie świetnie, bo jedzie się uklepaną ścieżką. Na drugiej pętli kiedy pojawiają się osoby do wyprzedzania, zaczynam mieć ful zabawy na łysych oponach w tym przekopanym śniegu, prawie nie daje rady wyprzedzać. Odskakuje mi jeden zawodnik (dobry biegacz), dochodzi mnie zawodnik ŚwiatRowerów i razem tniemy się już do mety, w między czasie mija nas MBike, ale i my mijamy, na ostatnią prostą wpadam jak wściekłe harty, doganiam go i utrzymuję koło, dwa ostatnie zakręty ze słabszymi zawodnikami to będzie loteria czy uda się przeskoczyć i wyjść z lepszej (bardziej przyczepnej) pozycji. Oszukuję, to umiejętności, bo ja objeżdżam z lewej, ŚwiatRowerów z prawej i wyskakujemy na finisz łeb w łeb i tak wpadamy na metę. Wydaje mi się, że fotofinisz byłby na korzyść konkurenta, ale w wynikach to ja miałem lepszy czas netto, wiec chyba dlatego uznano, że byłem lepszy.

 Jednak zabawa była super, jak co roku, może dlatego, że jednak prawdziwa zima to fajna pora roku. Z roku na rok warunki są coraz trudniejsze, za rok to chyba będzie wyścig pługosolarek :) W lececie ma być taki sam triathlon z rolkami zamiast łyżew, kto sponsoruje wrotki ?
ES

wyniki:
ES  00:57:43 (8 open | 2 M3)

(źródło: facebook.com/Warszawski.Triathlon.Zimowy)

Komentarze