W góry z rowerem, czyli MTB

POWERADE GARMIN MTB Marathon. Złoty Stok 05.05.2012.

Złoty Jar
Majówka w wiosennej, a może nawet letniej aurze. W Złotym Stoku a raczej "nad", bo mieszkaliśmy w Złotym Jarze. Pierwszy dzień zaliczyliśmy jako rozprostowanie stawów po podróży, jeden podjazd i zjazd czyli skromne 20km i 600m przewyższeń :) 
track >>>


Drugiego dnia plan był ambitny Czarna Góra. Ja chciałem dojechać bezpośrednio, ale towarzystwo namówiło na transport do Stronia Śląskiego i start z tej miejscówki. Powłóczyliśmy się trochę po górkach, aż dojechaliśmy do Czarnej Góry, dobry uphill i potem podział grupy i trasy łatwiejszej i trudniejszej. Oczywiście się pogubiliśmy i umówiliśmy się że spotkamy się w Międzygórzu. Z Jurkiem pojechaliśmy zielonym szlakiem przez Sanktuarium bo tam jest super zjazd.

Zjazd tak fantastyczny, że złapałem kamień w tarczę, która odkształciła się i uszkodziła okładziny. Defekt dość przykry bo, po prostu cały czas mnie defekt spowalniał, a tym bardziej przykry, że rano dopiero co zamontowałem nową tarczę i okładziny.
track>>>




Trzeciego dnia wybraliśmy się na objazd trasy, bo miała być już tego dnia znakowana. Pogoda nieciekawa, deszczyk od rana, ale później się rozpogodziło, choć w tych górach deszcz nie przeszkadza w jeździe, nie wypłukuje za mocno szlaków. W dużej części trasa była oznakowana, więc jazda jak po sznurku, dalej jazda nawigowana, więc miejscami trochę nie tam gdzie powinniśmy. Mijaliśmy miejscowych zawodników. Nie przedłużając znanych nam już odcinków pojechałem z Jurkiem na przełaj (zrobiliśmy skrót)  na Borówkową Górę, żeby zaliczyć najtrudniejszy zjazd na trasie, oczywiście bez większych emocji :)

Wyszło około 75km i ponad 2000m, więc dystans giga w lekkim tempie :)
track>>>



 Czwarty dzień to taki deserek, lekkie kręcenie, żeby nie przeforsować się. Jeden podjazd, jeden zjazd w końcowej części trasy maratonu.
 track>>>
zapożyczone z galerii
Dzień piąty to już dzień zawodów, od rana pogoda zapowiadała się bardzo dobrze, prognozy to potwierdzały, dopiero pod wieczór miały być przelotne burze. Hamulec w starym zestawieniu powodował, że jechałem z lekko zaciągniętym ręcznym, dalej na drugim zjeździe okazało się że bębenek przeciąga łańcuch i trzeba kręcić by nie stracić łańcucha, choć 3 razy musiałem go wyciągnąć zakleszczonego spod korby, pomimo tych defektów wynik naprawdę zadowalający.
track>>>

Już za dwa tygodnie odegram się na nowej trasie w Wałbrzychu
 ES

 wyniki:
ES     04:51:38  (62 open | 28 M3)
IZA   06:05:02  ( 7 open | 6 K3)

Komentarze