do Czerska

Zamiast po puszczy tym razem wybraliśmy się na asfalto do Czerska. Pogoda miała się zmienić po południu, więc nie ma co ryzykować złapania przez burze.

W drodze, tuż przed Górą Kalwarią spotkaliśmy Grześka "na rozjeździe". Tam przystanek i powrót przez Tarczyn.

Wieczorem znowu ekstremalne opady.
ES

Komentarze

  1. Anonimowy23/8/11 14:56

    Taka łyda i Power Tap z tyłu to musiał być Greś :)))))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz