z nowym rokiem nowym krokiem...

... klasykiem czy łyżwą?
W tym roku zima nas nie rozpieszcza i bierze odwet za ostatnie dwa lata, kiedy to tylko się narzekało na zbyt częste opady deszczu. O budowaniu bazy na asfalto chyba można zapomnieć do pierwszej odwilży, a w terenie to "przepychanka" o lepszy tor z narciarzami i piechurami, a po bokach zaspy do ośki. Maraton w Makowie też już mi się nie widzi tak kolorowo, bo dojazd na miejsce startu to już będzie spory kłopot, a czy trasa będzie w ogóle przejezdna? Ale... Ale to co widziałem wczoraj jest niesamowicie budujące, jak Justyna zniszczyła konkurencje. Takiej dominacji dawno nie widziałem. Trzeba przygotować ochraniacze na biodra, kolana, zęby i wystartować, znaczy dojechać :)
Do zobaczenia w Makowie

Komentarze